Dozukuri – postawa w kyūdō i w życiu

Dozukuri – postawa w kyūdō i w życiu

Seneka kiedyś powiedział: „Gdy nie wiesz, do którego portu płyniesz, żaden wiatr nie jest dobry”. Zanim rozpoczniemy akcję, ruch, działanie, poprzedzać je powinno choćby krótkie przemyślenie co chcemy osiągnąć i w jaki sposób chcemy to zrobić.

Głównym narzędziem działania jest nasze ciało. Sposób w jaki go używamy, co mówimy, jak mówimy; co w tym czasie robią nasze ręce, wyraz twarzy a nawet gdzie skierowane są nasze oczy – to wszystko ma duży wpływ na to jak jesteśmy odbierani i czy to co chcemy przekazać zostanie zauważone, usłyszane i przyjęte.

Wszystko zaczyna się w jednak w głowie. Żeby użyć ciała w odpowiedni sposób najpierw powinniśmy być pewni tego, co chcemy przekazać. Ciało bezwiednie i podświadomie wyraża to co myślimy i jak się czujemy. Brak przygotowania, zdenerwowanie, pustka w głowie jest zauważalna dla obserwatora na pierwszy rzut oka. Z kolei pełna gotowość i świadomość każdego ruchu sprawiają, że ciało podąża za wolą i wyraża nie tylko treść, ale i nas samych.

Kiedy wchodzimy do shajo w taihai, wszystko widoczne jest już od pierwszego kroku, którym przekraczamy próg. Postawa ciała, jak trzymany jest łuk i strzały, gdzie skierowany jest wzrok, płynność ruchów – czyli to co nazywamy dozukuri, widoczne jest już od samego początku naszego przejścia.

To, co wyraża ciało, wynika bezpośrednio z naszego wnętrza. Jeśli uda nam się utrzymać spokój, wyrównać oddech, odegnać wszystkie niepotrzebne myśli z głowy i skupić na tu i teraz – ciało to pokaże. Dozukuri kształtuje się w kokoro (jap. 心 – serce, umysł, duch). W momencie postanowienia, że jestem w pełni tutaj, że z własnej woli idę strzelać, że prezentuję swoje umiejętności takimi jakimi są w tym momencie. Świadomość celu, który rodzi się w kokoro i w nim pozostaje, towarzyszy nam od początku do końca praktyki, nawet jeśli o nim nie myślimy.

Kyūdō jest doskonałym sposobem na zademonstrowanie równowagi pomiędzy dumą i pokorą. Z jednej strony chcę zaprezentować się jak najlepiej, pokazać, że udało mi się poprawić np. hanare albo tenouchi. Pokazać, że teraz celność jest lepsza lub że posiadam wyższy stopień. Z drugiej strony zachowuję w głowie świadomość, że cały czas się uczę, że jest jeszcze wiele rzeczy do poprawy, a perfekcji po prostu nie da się osiągnąć. Te dwie postawy połączone z życzliwością do samego siebie, bez wywierania niepotrzebnego nacisku wewnątrz, dają spokój i pewność.

Kiedy myślimy o naszym dozukuri możemy wyobrazić sobie niewidzialną stalową linkę, która bezpośrednio łączy ze sobą trzy elementy. Nasz umysł, który mieści się w głowie, serce w klatce piersiowej, oraz środek ciężkości (tanden) w okolicach bioder. Żeby uzyskać pożądany efekt, linka ta powinna cały czas być w lekkim napięciu, nigdzie nie poluzowana ani nie wykręcona w żadną ze stron. Załamanie tej konstrukcji może pojawić się, ponieważ zgarbiliśmy się albo straciliśmy rytm i nasze ciało nie utrzymało odpowiedniego napięcia. Może tak się zdarzyć także z powodu jakiejś natrętnej myśli lub obawy, że coś się nie uda… Wszystko jest ze sobą połączone, ciało nie może działać bez umysłu.

W utrzymywaniu stabilnego dozukuri pomaga również świadomość swojego ciała, wszystkich jego składowych. Wyczucie jak długie mamy ręce w porównaniu do tułowia, jaki kształt mają nasze dłonie. Jak lewa układa się na łuku a prawa ugina podczas torikake. Co w tym momencie robią nasze stopy? Czy w daisan czuję, co dzieje się z moją szyją albo w jakiej pozycji jest prawe biodro? To ćwiczenie nie kończy się tylko na naszym ciele, jest kontynuowane poprzez łuk i strzały, które na chwilę stają się integralną częścią tego układu. Dalej jest przestrzeń wokół nas, którą również możemy zarządzać tak, jak naszym ciałem.

Dozukuri jednak nie tworzy się raz na zawsze. Kiedy przyjrzymy się znaczeniu tego słowa, stanowią go dwa znaki:

  • 胴 (jap. ): tułów, ciało,
  • 造り (jap. zukuri): budowanie, formowanie

Czasownik tu obecny oznacza ciągłą czynność, niekończące się działanie.

Dozukuri budujemy więc w każdym momencie i możemy je poprawić przy każdym ruchu. Mówi się, że tak naprawdę zaczyna się ono od wzięcia łuku do ręki, lub nawet w momencie, w którym wstaje się z łóżka. Dozukuri to nie tylko postawa jaką przyjmuje nasze ciało, ale także nasza wewnętrzna postawa gotowości do działania. Wymaga ona ciągłego podtrzymywania jak palące się ognisko. Dorzucamy do niego kolejne drwa tak aby płonęło i grzało nas dodając energii do działania. Jeśli o tym zapomnimy, nie wypracujemy odpowiedniej dyscypliny, dzięki której systematycznie wykonywane będą czynności podtrzymujące ogień, to zacznie on w końcu wygasać. Przekładając to bezpośrednio na strzelanie lub taihai, zacząć można wyprostowanym i pewnym siebie, jednak z czasem sylwetka może coraz bardziej się garbić, nieprzypilnowane łokcie opadają, a głowa pochyla się do przodu. I tak zgaszeni i pozbawieni energii wychodzimy z shajo… a przecież początek był zupełnie inny! Dozukuri jako aktywne działanie powinno towarzyszyć nam przez cały czas, a nie jedynie jako drugi etap hassetsu, czy myśl o wyprostowaniu się przed wejściem do shajo.

Osoba, która ma w sobie skumulowaną energię i dodatkowo potrafi nią zarządzać na pewno zwróci uwagę obserwatora czy słuchacza. Jest to określane mianem seikitai (精気体) czyli ciała pełnego życia. Mimo potknięć, mimo pomyłek, prawda i pozytywne wibracje przekazywane przez taką osobę sprawiają, że aż chcę się być w jej obecności. Dzięki temu strzały nie są tylko pustym trafianiem w mato, ale stają się przeżyciem, zarówno dla wykonawcy jak i dla obserwatora. W kontrze do tego stoi shikitai (死気体), czyli martwe ciało, bez energii. Taki łucznik nie wytwarza w danym momencie wystarczającej energii nawet by pobudzić swoje ciało do działania, a tym bardziej by poruszyć widownie swoim występem. Bez skierowania uwagi w głąb siebie w poszukiwaniu równowagi, na której możliwe jest budowanie, nie będziemy w stanie wydobyć pełni naszych możliwości.

Nie ma jednej, łatwej zasady jak zbudować dobre dozukuri, ponieważ każdy człowiek jest inny i musi odnaleźć odpowiedź w sobie. Jednak jest kilka prostych porad, które można zastosować by poprawić swoją sylwetkę podczas strzelania:

  • cofnięcie brody
  • ułożenie tyłu głowy, karku i pleców w jednej linii
  • oddalenie barków od uszu
  • podwinięcie kolców biodrowych
  • przeniesienie środka ciężkości na przednie części stóp
  • utrzymanie łokci w odpowiedniej pozycji tak, żeby nie cofały się i nie opadały
  • rozluźnienie mięśni, które nie są w danym momencie używane

Czasami w zgiełku codzienności nasz cel przestaje być wyraźnie widoczny, a motywacja do robienia tego, co kiedyś sprawiało nam radość, powoli słabnie. W takich momentach warto zatrzymać się na chwilę i zadać sobie proste pytanie: po co to robię? Po co idę na trening, po co biorę łuk do ręki, po co chcę oddać kolejny strzał? Prawdopodobnie każda szczera odpowiedź będzie właściwa, bo to ona nadaje sens naszemu działaniu.

Dozukuri to coś więcej niż wyprostowana sylwetka. To wewnętrzna postawa gotowości, wobec tego, co przynosi kolejny dzień, trening i każda następna strzała. Dlatego warto budować je cierpliwie, świadomie i każdego dnia od nowa – nie po to, by osiągnąć doskonałość, lecz by z każdym treningiem stawać się bardziej obecnym, spokojnym i autentycznym.

Ten wpis to obiecana esencja z zajęć, które prowadziłam podczas tegorocznej edycji Kyudo by the Sea.