Idź na całość

Idź na całość

Senseie mawiają czasem, że pierwsze hitote (para strzał), którą wypuszczamy na treningu powinniśmy traktować tak, jakby zależało od tego nasze życie. Może to lekka przesada, bo dziś w dojo nie mamy naprzeciwko siebie czyhającego na nas wroga. Ale zdarza się, że przemierzamy wiele (setek) kilometrów np. na egzamin lub turniej. I te dwie pierwsze strzały są jednocześnie ostatnimi, które mamy wystrzelić.

Więc jak to zrobić, żeby nie zawieść w kluczowym momencie? Jak dać z siebie wszystko albo nawet więcej?

We wpisie na temat sutemi Zac tłumaczył 捨て身 jako „odrzucenie ciała”. Jeśli jednak pogrzebiemy nieco głębiej, to możemy natknąć się nie niewielki niuans językowy. Otóż dokładnie te same dwa znaki kanji, ale bez „te” w środku (czyli 捨身) czyta się jako shashin. I to właśnie tłumaczone jest jako „odrzucenie/wyrzeczenie się ciała” lub „poświęcenie własnego życia dla dobra ludzkości lub religii”. Tymczasem sutemi 捨て身 należałoby raczej (chyba…) tłumaczyć jako „narażać swoje życie”, „dawać z siebie wszystko”, „działać w desperacji”.

Jeśli ktoś zetknął się z judo lub aikido, to prawie na pewno znane jest mu pojęcie sutemi-waza 捨て身技, czyli tzw. „rzutów poświęcenia”. To generalnie takie techniki, które jeśli nam nie wyjdą, to prostą drogą prowadzą do naszej porażki. Ale jeśli już wyjdą – to są naprawdę widowiskowe.

Każdy z nas pewnie stanął przed dylematem czy zrobić coś zachowawczo, ale z większym prawdopodobieństwem powodzenia, czy może pójść na całość, rzucając wszystko na jedną szalę. Oczywiście fajnie byłoby, gdybyśmy nie musieli ryzykować i nasza technika, umiejętności, stan psychofizyczny pozwalał nam na robienie wszystkiego zawsze na najwyższym poziomie. Ale (na razie ?) nie jesteśmy hanshi

Każdy też znalazł się w sytuacji, kiedy czegoś, co poprzednio „wychodziło”, w kluczowym momencie nie byliśmy w stanie powtórzyć. Decydowała chwila. Nie był ważny nasz poziom, stopień, umiejętności. Liczyło się „tu i teraz”, chwilowa predyspozycja. „Wcześniej” i „później” było nieistotne.

Słowo „chwilowa” jest niezwykle istotne. Od psychologów możemy usłyszeć, że zawsze robimy to, co w danej chwili było możliwe. Wyrzucanie sobie po fakcie, że mogliśmy zrobić coś więcej, lepiej, inaczej – nie ma sensu. Bo gdyby tak było – to byśmy z dużym prawdopodobieństwem (a może i na pewno) to zrobili.

Oczywiście, żeby można było czegoś dokonać, potrzebny jest potencjał, który możemy uzyskać odpowiednim treningiem. Wszyscy znamy wypowiedzi wyczynowych sportowców o „budowaniu formy” na jakąś ważną imprezę. Tam plany treningowe układane są z kilkumiesięcznym (a nawet kilkuletnim) wyprzedzeniem. Ale liczy się też umiejętność „wskoczenia” w rytm dobowy, faz księżyca czy inny, specyficzny dla danej osoby.

Warto zadbać, żeby to była TA chwila! Odpowiedni czas i miejsce. Zostawiamy to bogom lub losowi, czy jednak decydujemy sami? Często wiemy (czujemy lub zakładamy, co niekoniecznie musi się spełnić!), że dostaniemy kolejną szansę (będzie kolejny turniej, kolejne podejście do egzaminu). Ale gdyby od naszego działania zależało nasze życie, to co? Drugiej szansy nie będzie (no chyba, że jesteśmy kotem ?)…

Tegoroczne Mistrzostwa Europy Kyudo odbędą się po raz pierwszy w nowej formule, podobnie do Tennohai (Turnieju o Puchar Cesarza). Ocenie będzie podlegać nie tylko celność, ale również styl strzału (czyli będzie punktacja saiten seido). Więc przynajmniej w rundzie eliminacyjnej trzeba będzie iść na całość, jeśli chce się przejść do finału. Trzeba trafić co najmniej 2 z 4 strzał. Ale tylko 30% najwyżej ocenionych za styl uczestników będzie miało szansę powalczyć dalej. Zobaczymy czy kyudowa sentencja seisha hitchu 正射必中 działa.

Mistrzostwa odbędą się po raz pierwszy w Polsce (Pruszków, 22..23.07.2023), więc warto zarezerwować sobie weekend na obserwowanie i kibicowanie.

No więc jak to jest z tym strzelaniem na maksimum?

W jednym z wydań kyudowego miesięcznika zapytano kilku zwycięzców ważnych turniejów, jak określiliby strzelanie, które „robi wrażenie”. Określenia, które padały to np.:

  • 気迫 kihaku – duch; dusza; wigor
  • 鋭さ surudosa – ostrość, gwałtowność, (krawędź, broń)
  • 凄み sugomi – zastraszanie; groźba; zagrożenie
  • 力強い chikaratsuyoi – potężny; mocny; forsowny; energiczny

Najczęściej jednak padały określenia odwrotne (opisujące strzał nie robiący wrażenia), które możnaby streścić jako „brak ducha” lub „łuk jest słaby” (kihakuganai 気迫がない, yumi ga yowai node wa 弓が弱いのでは).

Sięgnijmy na początek do „Kyudo Manual”, w którym spotkamy się z rozróżnieniem pojęć kokoro (心 umysł, serce, duch, siła wewnętrzna), ki 気 lub kiai 気合 (duch, duch walki, motywacja, wysiłek), kiryoku 気力 (siła woli, energia, witalność) czy kihaku 気迫 (duch, wigor). Pojęcia są używane, ale niestety traktowane raczej jako tzw. „pojęcia pierwotne”, nie wymagające wyjaśnienia ?

Wspominaliśmy już poprzednio o ważnym zdaniu:
„Duch (ki) ma pierwszeństwo przed techniką (gi)” [Ki wa waza ni yūsen suru 気は技に優先する].

W części dotyczącej hanare (str. 71) możemy przeczytać:

W wyniku spełnienia warunków pełnego napięcia [kai], nastąpi zwolnienie [strzał]. Zwolnienie (hanare) jest zatem „wydobyciem (pełnią)” strzelania [発射 hassha]. Innymi słowy, jest to stan, w którym strzała jest wypuszczana wraz z ruchem [falą] skupionej energii duchowej (kiai) poprzez otwieranie się na prawo i lewo z centrum klatki piersiowej [nakasuji].

Oraz nieco dalej:

2. Mówi się, że hanare musi być ostre [dynamiczne] i odznaczać się wyjątkowym pięknem. Ostre hanare nie jest tworzone palcami. Jest wytwarzane przez wewnętrzną siłę eksplozji [pochodzącej z] ruchu skupionej energii duchowej (kiai) opartej na działaniu techniki i wypełnieniu mocy duchowej [siły woli] (kiryoku).

Jest dużo książek wyjaśniających techniczną stronę strzelania. Ale nie ma (lub jest niewiele) takich, które (w przystępny sposób!) są w stanie wyjaśnić stronę duchową. Temat poruszany jest np. w kontekście psychiki (odporności psychicznej) potrzebnej podczas zawodów (ale to chyba nieco inne zagadnienie).

Czy to kwestia braku zainteresowania odbiorców? A może trudności przekazania tego słowami?

Żeby strzelać „z duchem” trzeba:
1. Wiedzieć czym jest „duch”
2. Wiedzieć jak go wyrazić
3. Ćwiczyć uzewnętrznianie go
4. Uzewnętrzniać go (realizować) podczas strzelania

Znak kanji oznaczający ki 気 był pierwotnie zapisywany jako 氣. Reprezentuje ziarno 米, a para znajdująca się nad nim 气 jest parą wytwarzaną podczas gotowania ryżu. Duch z ziaren ryżu ? Wzmacniał i odżywiał!

Sama siła (technika) użyta podczas strzelania jest jak praca maszyny. Jak znak kanji narysowany przez robota – jest perfekcyjny i powtarzalny, ale brakuje mu indywidualności, nie ma wewnętrznej mocy i jest przez to nieatrakcyjny (chociaż strzał może być skuteczny). Nie jest z pewnością piękny.

„Ki” to właśnie dawanie życia „formie”. Dlatego ruch, z którego nie jesteś zadowolony, lub strzelanie, któremu brakuje ducha, jest „pustym/martwym” strzelaniem. Nie ma w nim życia ani energii. Więc po co męczyć się na coś takiego?

Ale jeśli już zdarzy się, że doprowadzimy do tego magicznego „wytrysku” energii przy strzale – to naprawdę można to poczuć! Uczucie jest niezwykłe!

Czy zatem warto ryzykować? Pozostawię Was z tym dylematem (a może nie?) oraz wierszem “To risk” Williama Arthura Warda, autora wielu inspirujących cytatów i powiedzeń.

To laugh is to risk appearing a fool,
To weep is to risk appearing sentimental.

To reach out to another is to risk involvement,
To expose feelings is to risk exposing
your true self.

To place your ideas and dreams
before a crowd is to risk their loss.

To love is to risk not being loved in return,
To hope is to risk despair,
To try is to risk to failure.

But risks must be taken because
the greatest hazard in life is to risk nothing.

The person who risks nothing, does nothing,
has nothing is nothing.

He may avoid suffering and sorrow,
But he cannot learn, feel, change, grow or live.

Chained by his servitude he is a slave
who has forfeited all freedom.

Only a person who risks is free.