Tekst o kyudowych shinsa rodził się w dużych bólach przez prawie dwa miesiące. Równolegle z naszymi przygotowaniami do egzaminów. Ale – jak to czasem bywa – zabrakło troszkę czasu. Na dokończenie tekstu. Bo z przygotowaniami to raczej neverending story…
Więc postanowiłem zrobić jak w filmach – najpierw zakończenie. A jak to się zaczęło – będzie niebawem.
W tym roku shinsa odbywała się w trzech miejscach. Różne warunki (dojo w Wiedniu i Noisiel, hala we Frankfurcie), różne ilości zdających. No i zdecydowanie różne wyniki. Popatrzcie sami na statystyki:
| Wiedeń | Noisiel | Frankfurt | |
|---|---|---|---|
| 3 dan | 46.3% | 14.5% | 11.1% |
| 4 dan | 23.8% | 7.6% | 12.9% |
| 5 dan | 8.9% | ||
| 6 dan | 8.6% | ||
| renshi | 5.4% |
Wiedeń wyraźnie zawyżył średnią zdawalności. Ale pewnie duża w tym zasługa możliwości treningu w przeddzień egzaminu. Coś takiego bardzo pomaga.
A jak nasi? Pewnie jak zawsze apetyty były większe, ale moim zdaniem i tak jest bardzo dobrze! Na 28 szans wykorzystaliśmy aż 13 (46.4%).
Nowe dyplomy przylecą do:
- Kokoro – 6
- Gengetsu – 2
- Ayame – 2
- Tametomo – 1
- Tengukai – 1
- Umemi – 1
Nie można przejść cichcem obok sukcesu krakowskiego Kokoro, który ewidentnie rozbił w tym roku danowy bank. W pełni zasłużenie zresztą.
A jak Ayame?
Jacek Marciniak w fabrycznie nowym keikogi sięgnął po 3 dana, a Maksym Mikulski był „na piątkę”. Nasz pierwszy ayamowy (a trzeci w Polsce) godan. Duma nas rozpiera!
Kolejne szanse być może jesienią (jeśli będzie ponownie video shinsa) lub za rok – na wyższe stopnie. Czas zatem zacząć przygotowania… 😉
辛かったけど、乗り越えた。
To było trudne, ale dałem radę.
No to na koniec jeszcze kilka zdjęć do wspominania.


















