Motyle w brzuchu

Motyle w brzuchu

Trzeba chyba zacząć od tego, że koncepcja tanden i hara jest dość trudno przetłumaczalna.
Nie za bardzo można znaleźć bezpośredni polski odpowiednik tych słów, który jednocześnie dobrze oddawałby ich sens.

Korpus (po angielsku core) odnosi się raczej do całego obszaru ciała pomijając ręce, nogi i głowę. Brzuch rozumiemy raczej jako coś powyżej pępka lub wnętrzności. Podbrzusze ma trochę kontekst seksualny, a z medycznego punktu widzenia raczej służy do diagnostyki palpacyjnej tego, co w środku.
Zatem trzeba chyba zostać przy oryginalnym nazewnictwie.

Obu pojęć nie znajdziemy w Gendai kyūdō kojiten 現代弓道小事典 (współczesnym słowniku kyudo) – ale tego można się spodziewać, bo pojęcia dotyczą znacznie szerszego kręgu odbiorców.
Wg Kenkyusha’s New Japanese-English Dictionary: “tanden – the abdomen; the hypogastric region” czyli brzuch lub podbrzusze. “hara – 1. the abdomen; the belly; the bowels; the stomach 2. heart; mind; intention; courage; spirit” czyli znacznie więcej niż byśmy się spodziewali: brzuch, “bęc”, jelita, żołądek ale także serce, umysł, zamiar, odwaga, duch.
Z hara wiąże się sporo wyrażeń, które mogą nam conieco powiedzieć o pojmowaniu tego słówka w Japonii.

W dosłownym tłumaczeniu tanden 丹田 to „pole uprawy energii (życiowej)”. To chyba dość dobrze oddaje sens tego pojęcia. To, że jest łącznikiem ciała i ducha. O tanden zwykle myślimy bardziej w kontekście fizycznym (jako środek ciężkości ciała, źródło siły i stabilności), a o hara – bardziej w szerszym kontekście duchowym lub nawet metafizycznym (tanden to środek hara). Ale te podziały są dość umowne. Od różnych osób można usłyszeć nieco inne interpretacje, a czasem pojęcia używane są zamiennie.

Tanden interesowano się już bardzo dawno. Neokonfucjański filozof Ekken Kaibara (pochodzący zresztą z samurajskiego rodu) w jednym ze swoich słynnych traktatów (Wazoku dōji kun 和俗童子訓) pisał już w XVII wieku:

Tanden istnieje 3 sun poniżej pępka. Sposób siedzenia z wyprostowanymi biodrami i talią zapobiega spłycaniu oddechu i pomaga w koncentracji siły życiowej do wykorzystania w nagłych wypadkach. Technika ta jest szczególnie potrzebna ekspertom budo.

W różnych źródłach można znaleźć różne umiejscowienie tanden, ale wszyscy są zgodni, że znajduje się kilka centymetrów poniżej pępka oraz kilka centymetrów w głąb ciała. Zresztą pełna nazwa – seika tanden 臍下丹田 oznacza dokładnie „tanden poniżej pępka”.

Tanden utożsamiany jest ze środkiem ciężkości (środkiem masy) ciała. Jeśli środek ciężkości umiejscowiony jest nisko – łatwo zachować stabilność. Jesteśmy trochę jak piramida. Ma to zastosowanie praktycznie we wszystkich sztukach walki. W kyudo pozwala na zachowanie dobrego dozukuri – stabilnej postawy będącej warunkiem stabilnego strzału. Ale w bardziej dynamicznych sztukach tanden staje się również ważnym ośrodkiem ruchu. Sensei Morihei Ueshiba mawiał „Aby zrobić okrąg, musisz mieć środek”. A jak łatwo zauważyć – okrąg, ruch po okręgu, działające siły to praktycznie każdy ruch w aikido czy judo. Ale to również cięcie miecza i napięcie łuku. Prosta jest jedynie strzała. 😉

Oczywiście nie wszędzie jest tak samo! W tańcu (a precyzyjniej – balecie klasycznym) potrzeby ruchu są całkiem odmienne. Tancerzom zależy na tym, żeby być jak najlżejszym, odrywać się od ziemi na jak najdłużej. I dlatego tam o „centrum” myśli się raczej w odniesieniu do okolicy dolnych żeber.

Nie ma takiego organu jak tanden. Ale czy rzeczywiście? Wschodnia medycyna już wieki temu zajmowała się tym, co zachodni lekarze nazywają obecnie splotem trzewnym – gęsta sieć nerwów, która ze względu na swój wygląd nazywana była „mózgiem brzusznym”. Twórcą tego określenia był ponoć Artur Schopenhauer.

Splot ma wysoką autonomię (np. samodzielnie „dobiera” ilość soków trawiennych, steruje ruchami jelit), ale nieustannie komunikuje się jednak z „prawdziwym” mózgiem. Komunikacja ta jest mocno niesymetryczna – około 90% informacji przechodzi od splotu trzewnego w górę, a zaledwie 10 % w drugą stronę.

Łatwo się domyśleć, że odpowiednia stymulacja mózgu brzusznego (czyli tanden!) w bezpośredni i znaczący sposób może wpływać na nasz mózg właściwy, a dalej – koncentrację, równowagę psychiczną, pozytywny nastrój (np. po dobrym jedzeniu) i wiele innych tak potrzebnych w kyudo (i ogólnie w budo) elementów. Te zwrotne 10% zapewniają nam za to takie „atrakcje” jak ból brzucha, wymioty czy biegunka przy dużym poziomie stresu czy zdenerwowania.

Splot trzewny to nie tylko niezwykłe połączenie gigantycznej ilości naczyń i nerwów, ale również ośrodek odpowiedzialny za emocje: ambicję, złość, nienawiść, zazdrość, chciwość i chęć niszczenia. Kiedy targają nami wielkie, niepozytywne emocje, splot słoneczny zmusza przeponę do nieregularnych ruchów, czego rezultatem jest płytki, jakby zduszony oddech. Znamy to chyba wszyscy. Przy zakłóconym działaniu splotu słonecznego odczuwa się zniechęcenie i przygnębienie.

Zatem mamy już chyba jasność, że tanden/hara to ewidentnie to, co łączy ciało i ducha.

Olbrzymią rolę w przybliżeniu obu pojęć światu zachodniemu odegrał Karlfried Graf Dürckheim (lub w pełnym brzmieniu Karl Friedrich Alfred Heinrich Ferdinand Maria Graf Eckbrecht von Dürckheim-Montmartin). Postać niezwykle ciekawa i kontrowersyjna jednocześnie. Niemiecki dyplomata współpracujący z nazistami, psychoterapeuta i profesor medycyny w przedwojennym Wrocławiu (wówczas Breslau), mistrz zen.

Podczas kilkuletniego pobytu w Japonii (oprócz szpiegowania i propagowania nazizmu) ćwiczył m.in. kyudo pod okiem Awa Kenzo (tego samego, który był mistrzem Herrigela) i zgłębiał tajniki buddyzmu u Daisetsu Teitaro Suzukiego. Aresztowany po zakończeniu wojny spędził 16 miesięcy w japońskim (ale wówczas nadzorowanym przez Amerykanów) więzieniu. Wykorzystał ten czas bardzo efektywnie (określał ten etap jako inicjację swojego odrodzenia duchowego). Po powrocie do Niemiec napisał kilkanaście książek (m.in. o zen i medytacji), z których nas najbardziej interesuje „Hara: die Erdmitte des Menschen” (w wersji angielskiej: „Hara. The Vital Center of Man.”).

Wg Dürckheima kluczowe dla praktyki hara elementy to: odpowiednia postawa (shisei 姿勢),  odpowiedni stan napięcia/rozluźnienia mięśni (kinchō 緊張 / kanwa 緩和) i oddech (kokyū 呼吸).

Shisei odnosi się do postawy ciała (migamae 身構え), ale również do postawy psychicznej (kigamae 気構え, nastawienie). Górna część ciała w idealnej równowadze wyrasta z centrum pionowo w górę. Szyja jest prosta, ramiona rozluźnione, podczas gdy ciężar ciała opada w dół i gromadzi się w brzuchu. W okolicy brzucha narasta uczucie ciężkiej kuli, która stabilizuje postawę i podtrzymuje górną część ciała. Układ taki powinien być utrzymywany zarówno podczas stania jak i w ruchu. Środek ciała jest centrum siły (której używamy wykorzystując biodra) i centrum równowagi (utrzymując ją poprzez prawidłowe wykorzystanie środka ciężkości zarówno w ruchu jak i spoczynku).

Równowaga i stabilność (heikō 平衡) – Ćwiczenie z uwzględnieniem prawidłowej postawy ciała prowadzi do harmonijnej relacji wszystkich jego części względem siebie, a tym samym gwarantuje idealną równowagę ciała w ruchu i w pozycji stojącej. Można wówczas przenieść maksymalną siłę na wykonywany ruch, poruszać się pewnie i jeśli trzeba – przyjąć szybko stabilną pozycję.

Środek ciężkości (jūshin 重心) – Decydującym elementem dla rozwoju umiejętności ruchu całego ciała jest radzenie sobie z siłą grawitacji. Ta ciężka „kula” w okolicy brzucha jest powolna, trudna do poruszenia ale przez to również trudna do zatrzymania. Jednak będąc w ruchu ma dużą energię. Kończyny natomiast są lekkie, szybkie ale stosunkowo słabe. Powinniśmy dążyć do takiej formy ruchu w której oba elementy się uzupełniają. Warunkiem koniecznym takiej synergii jest prawidłowa (zapewniająca kontrolę środka ciężkości) postawa, która umożliwia kierowanie i kontrolowanie siły.

Kinchō oznacza napięcie, kanwa to rozluźnienie. Zestawione razem oznaczają prawidłowy związek między napięciem a relaksacją. Zarówno w odniesieniu do mięśni jak i psychiki. Mistrz Gichin Funakoshi mawiał: „Zanim nauczysz się być silnym, musisz najpierw nauczyć się być słabym”. Efektywny ruch wymaga rozluźnienia zanim zakończy się napięciem dającym energię i odpowiednią szybkość (płynność). W kyudo ruchy są raczej powolne (może za wyjątkiem hanare), ale w innych sztukach walki siła i szybkość są bardzo ważnymi elementami.

Przyspieszenie (sokudō 速度) – można osiągnąć znacznie większy efekt dzięki dużej prędkości niż dużej sile mięśni (energia kinetyczna zależy przecież od kwadratu prędkości!). A prędkość uzyskuje się dzięki przyspieszeniu. Aby osiągnąć duże przyspieszenia konieczne jest maksymalne rozluźnienie mięśni. Podczas ruchu należy użyć tylko takiej siły, jaka jest konieczna do osiągnięcia maksymalnego przyspieszenia (wykonania ruchu). Niepotrzebne napięcie w mięśniach jest hamulcem.

Koncentracja siły (kime 決 め) – aby osiągnąć najwyższy poziom mocy, wszystkie części ciała muszą wywierać siłę w tym samym czasie. Począwszy od wolnego, ale silnego „rdzenia”, do szybkich, ale słabszych kończyn. Tułów i kończyny powinny poruszać się w doskonałej harmonii. Jeśli możliwe jest jej osiągnięcie, to siły poszczególnych części ciała sumują się i prędkość ruchu jest doprowadzana do najwyższego poziomu. Powstaje wówczas duża siła całkowita. Aby jednak móc przenieść tę siłę na cel, całe ciało musi być przez chwilę napięte.

Kokyū opisuje proces oddychania. We wszystkich sztukach (nie tylko walki) odpowiednie oddychanie jest niezbędne. Oddychanie nie jest tylko procesem fizycznym, ale komunikuje się z psychologicznymi strukturami człowieka: wdychanie zasadniczo oznacza „branie”, a wydech zasadniczo oznacza „dawanie”. Nawet niedoświadczeni ludzie nieświadomie stosują tę zasadę (np. podczas rąbania drewna – podczas wdechu nikt nie rozłupuje kłody). Już starożytni Chińczycy odkryli wielką skuteczność oddychania. Zakładali, że całe życie w przyrodzie w jakiś sposób oddycha i że życie w ogóle jest związane z oddychaniem. Zauważono również, że w miarę dorastania człowiek stopniowo odchodzi od naturalnego oddychania i nieświadomie przyzwyczaja się do szkodliwych dla zdrowia metod. Noworodek oddycha naturalnie i swobodnie. Jego żołądek unosi się i opada w lekkim rytmie. W miarę dorastania często oddychamy zbyt szybko a oddech staje się płytki. Przy powierzchownej inhalacji świeże powietrze wypełnia co najwyżej jedną trzecią objętości płuc. Proces wymiany gazowej jest niewystarczający, krew nie jest oczyszczana z dwutlenku węgla, a dopływ tlenu do mózgu i układu nerwowego jest niewystarczający. Efekty można dostrzec zarówno w sferze fizycznej, jak i emocjonalnej. Jeśli mamy np. przystąpić do egzaminu lub wykonać jakieś wymagające zadanie, powinniśmy skoncentrować się na oddychaniu.

Oddychanie w sztukach walki jest powolne i spokojne, ale pod koniec ruchu (wykonywanej techniki) powinien nastąpić mocniejszy wydech. Wspomaga on kinchō (skurcz mięśni), co wpływa na lepszy transfer energii. Oddychanie reguluje rytm działania (hyōshi 拍子), koordynuje synchronizację ruchów i ustanawia jedność między umysłem a ciałem. Oddychanie jest elementem jednoczącym i łączącym ruchy w harmonijną całość. Jest to również ważne gdy działamy w grupie (tachi).

Podobno samuraje ćwiczyli oddech przechodząc przez Ryogoku bashi (most nad Sumidą w Edo) na jednym wydechu. A most wcale krótki nie był…

To tyle z teorii. Trzeba jednać zadbać o to, żeby te elementy stosowane były podświadomie (a więc ćwiczyć w każdych możliwych okolicznościach). Skupienie i utrzymywanie chushin (中心 czyli centralnej postawy) i jednocześnie wykonywanie ruchów innymi częściami ciała (i bronią) nie jest wcale łatwe. Zdenerwowanie powoduje, że środek ciężkości przesuwa się w górę. Tracimy stabilność. Napięcie powoduje rozproszenie siły na niepotrzebne części (szyja, ramiona, łokcie, nadgarstki, nogi). A powinna być skupiona w tanden…
Wg niektórych noszenie paska z ciężką klamrą również zaburza postawę (obi jest lepsze 😊).
Dobrym ćwiczeniem jest ćwiczenie sonkyo (ewentualnie kibadachi) podczas wykonywania różnych codziennych czynności. Powinniśmy cały czas czuć przyciąganie ziemi (grawitację).
Na zakończenie – fragment rozmowy z Dürckheimem, w którym demonstruje użycie hara. Miał wówczas 89 lat! Oraz kilka ćwiczeń poprawiających tanden (sami poszperajcie dalej wyszukując Shingo Fukai 深井信悟).

Z oddechem splata się też temat bojowych okrzyków, ale to zostawimy na inną okazję.

No i co z tymi motylami??? 😉