Sanmi ittai

Sanmi ittai

Koncepcja sanmi ittai 三位一体 nie jest unikalna dla kyudo. Występuje praktycznie we wszystkich sztukach walki, chociaż pod nieco innymi nazwami. Co ciekawe, w języku japońskim ta nazwa odnosi się również do Trójcy Świętej (a stąd już tylko krok do uniwersalnego shin zen bi 真善美). Czasem spotyka się pojęcie shin zen kyu 真善弓 (czyli prawda dobro łuk).

W sztukach związanych z mieczem (kendo, iaido) mówi się o kikentai ichi 気剣体一 (jedność ducha, miecza i ciała). W szkole Kashima Shinryu mówi się o kenshintai sanmi ittai (miecz, umysł, ciało jako jedność). Połączenie wszystkich trzech kluczowych elementów w kendo prowadzi do ciosu zwanego yuko-datotsu 有効打突 (i tylko taki cios w kendo jest punktowany). Analogicznie w kyudo dąży się do sanmi ittai no kai 三位一体の会, które powinno prowadzić do idealnego strzału (który rzecz jasna nigdy nie chybia). W sztukach, które nie posługują się bronią mówi się o shingitai 心技体, czyli jedności ducha (serca, umysłu), techniki (umiejętności, sztuki, zdolności) i ciała lub czasem shin gi ichinyo 心技一如 (jedność ducha i techniki).

Ta jedność trzech elementów jest pojęciem na tyle ważnym, że Karta Budo (Budo Kensho 武道憲章, podpisana 23 kwietnia 1987 r.) wymienia ją jako kluczowy element treningu.

When training in budō, practitioners must always act with respect and courtesy, adhere to the prescribed fundamentals of the art, and resist the temptation to pursue mere technical skill rather than strive towards the perfect unity of mind, body and technique.

Również w Kyudo Manual pojęcie sanmi ittai jest omówione w komentarzu Senseia Uno do Raiki Shagi i Shaho-kun.

Mówimy o potrzebie równowagi między shagi i sharei. Ale to wiąże się z równowagą między sferą materialną (współpraca ciało – łuk) a sferą mentalną (współpraca ciało – umysł). Powinna do być współpraca (współdziałanie), ale w początkowym etapie jest to raczej kontrola jednych elementów przez drugie. Lub wręcz przeszkadzanie sobie nawzajem.

Trzy elementy są jednocześnie niezbędnym minimum dla równowagi i stabilności (trzy punkty wyznaczają płaszczyznę, trzy punkty podparcia dają stabilną bazę) oraz maksimum składników niezbędnych do osiągnięcia celu (strzału, ciosu, dzieła).

Dla łatwości zobrazowania można wyobrazić sobie te trzy podstawowe składniki jako zachodzące na siebie okręgi. Najbardziej (jedynie?) interesująca i przydatna część wspólna (oznaczona na żółto) w zależności od okoliczności może być różnie nazywana i interpretowana. Np. w sytuacji bojowej można ją nazwać jako „układ sił, w którym twój przeciwnik nie chciałby się z tobą spotkać”.

Łatwo sobie wyobrazić sytuacje niedopasowania. Kiedy np. poszczególne elementy są niewspółmiernie różnej wielkości lub kiedy nie mają odpowiednio dużej części wspólnej (a jak stwierdziliśmy – tylko ta część wspólna stanowi prawdziwą wartość).

No i oczywiście sytuacja idealna – gdy wszystkie elementy nakładają się na siebie. Wówczas tylko ich wielkość (przy dbałości o równomierny rozwój) stanowi problem.

Co by było gdyby zabrakło jednego z elementów? Łatwo sobie to uzmysłowić na przykład słuchając jakiegoś dobrego muzyka.

A może jest tak, że elementy się nie sumują ale mnożą? Wówczas wzajemne oddziaływanie jest jeszcze silniejsze.

Na podstawie prostych przykładów widać wyraźnie, że rozwijanie wyłącznie (lub znacznie bardziej) jednego z elementów albo rozwijanie elementów niezależnie (bez wzajemnej współpracy i nakładania się) nie przynosi zbyt wielkich efektów.

Czy rozwój jednego z elementów wpływa na inne czy też należy je rozwijać niezależnie i dopiero „nakładać” na siebie?

Zatem stajemy przed następującymi problemami:

  1. Jak rozbudowywać poszczególne elementy (okręgi)
  2. Co zrobić, żeby nachodziły na siebie
  3. Czym są poszczególne części wspólne w każdej parze (łączniki)

Takuan Sōhō w listach do Yagyu Munenori podkreślał rolę urzeczywistnienia pełnej wolności umysłu praktyków sztuk. Aby osiągnąć taki stan, potrzeba oczywiście długotrwałego treningu, jednak kiedy się już do niego dojdzie, ciało mistrza budō samo wie, jak ma reagować, a „umysł się w to nie wtrąca”. Czy to w takim razie sprzeczność z san mi ittai?

W kyudo (ale też w iaido) mamy do czynienia z koncepcją suki 透き (pustki, braku realnego przeciwnika). Czy wielkość części wspólnej ma jakiś związek z odczuwaniem tego braku (i chęcią zastąpienia go przez mato, a więc pożądaniem trafiania)?
Jednocześnie całość powinna być tak budowana, żeby w każdej chwili być gotowym na odparcie potencjalnego ataku (ale również zmiany kierunku i/lub pozycji). Ale brak przeciwnika powoduje, że trudniej zauważyć ewentualne luki (więc nawet o nich nie wiemy).

Można wyobrazić sobie również że elementy nie tworzą płaszczyzny (trzy punkty trójkąta) ale linię (łańcuch). Wówczas oczywiście będzie on tak mocny jak najsłabsze jego ogniwo. Najbardziej logiczne wydaje się żeby ogniwem środkowym było ciało. Łączy ono z jednej strony ducha a z drugiej broń/technikę.

Koncepcja liniowa wydaje się znacznie uboższa i w zasadzie w środku mógłby być każdy z trzech elementów. Więc trójkąt wydaje się bardziej uniwersalny. Element centralny zdaje się być najważniejszy (centrum uwagi), co z pewnością w niektórych sytuacjach ma miejsce!

Jak wygląda proces „wchodzenia” w japońską sztukę (np. walki)? Czy w początkującym adepcie poszczególne elementy tworzą się (powstają) niezależnie czy istnieją od samego początku ale np. nieuporządkowane? Czy są ułożone liniowo i dopiero na pewnym etapie wtajemniczenia tworzą trójkąt? Jak to japońskie podejście ma się do kultury zachodniej i współczesnego sportu?

Czy istnieje jakiś związek między duchem a łukiem (lub ogólniej: sprzętem), czy oddziałują na siebie i w jakich kierunkach. W ujęciu liniowym nie widać takiego powiązania (chyba, że to sprzęt będzie w środku (centrum uwagi) co w niektórych przypadkach jest bardzo widoczne).
Bez trudu można dostrzec, że element estetyczny (piękno) przedmiotu wpływa na naszego ducha i samopoczucie. Może zatem to był powód, że japońskie utensylia są nie tylko użyteczne (praktyczne) ale i estetyczne (piękne)? Żeby wzmocnić tą część wspólną między dwoma z pozoru nie powiązanymi elementami. Mówi się, że miecz (łuk) to dusza samuraja. Może to właśnie jest to powiązanie? A łącznikiem są nasze zmysły.

Czy dla osiągnięcia sanmi ittai wystarczy „tylko” ćwiczyć (codziennie albo chociaż często)? Czy jednak to trochę za mało? Potrzeba „wzajemnego zrozumienia” elementów żeby można było je opanować i używać swobodnie. Nie można „walczyć” (np. z łukiem czy oddechem) bo to powoduje co najwyżej większe zmęczenie, napięcia a w konsekwencji – kontuzje i zniechęcenie.

Padło już kilkanaście pytań a odpowiedzi prawie wcale…
Mam nadzieję, że przykłady przekonały Was jednak, że sanmi ittai “to jest to” do czego powinno się dążyć. Może podczas naszych wakacyjnych spotkań uda się każdemu rozwiązać choć kilka z tych zagadek? I że podzielicie się z nami swoimi przemyśleniami, odpowiedziami na postawione pytania albo listą kolejnych (te zresztą już czekają na następny wpis 😉 ).

Do analizy tematu obawiam się, że niezbędne będą akcesoria ze zdjęcia na początku. A potem okaże się, że powiązania między ciałem, umysłem i łukiem wyglądają mniej więcej tak: